Rozdziały

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 5

Dalsza droga do szkoły była przyjemna szczególnie, że był obok mnie Dann. Cieszę się niezmiernie, że mam takiego przyjaciela. Tak jak się obawiałam w szkole wszyscy się na nas patrzyli i szemrali. Ale to zrozumiałe bo każdy był ciekaw co to za dziewczyna idzie u boku syna dyrektora. Jak to w każdej szkole bywa uczniowie dzielili się na grupy sporowców, kujonów, pustych lasek, popularnych, artystów, muzyków, szare myszki, z dużymi wpływami, bogaczy oraz na samotników. Można by wymieniać te grupy w nieskończoność ale mnie ciekawiło do której grupy ja będę należeć.
Dann zaprowadził mnie pod pierwszą salę w, której miałam historię. Tutaj uczniowie nie czekali na nauczyciela na korytarzu lecz od razu wchodzili do sali i zajmowali miejsca. Bałam się usiąść gdziekolwiek aby przypadkiem nie zająć czyjegoś miejsca. Usiadłam więc w rzędzie przy oknie w przedostatniej ławce. W czasie gdy czekałam na nauczyciela przyglądałam się innym uczniom. Większość dziewczyn ubierało się w sukienki lub spódnice. A chłopcy w rurki albo dżinsy, żaden nie założył dresu. Ta szkoła bardzo się różniła od tej w Polsce. Zajęcia na każdy dzień były takie same i każdy kończył o 15.00 chyba, że chodził na zajęcia dodatkowe.
Nagle w drzwiach stanął uroczy chłopak o brązowych włosach i czekoladowych oczach a chwilę potem u jego boku ukazała się przepiękna blondynka. Dziewczyna wskazała dyskretnie na mnie i pocałowała chłopaka w policzek po czym odeszła. Chłopak pewnym krokiem wszedł do klasy i skierował się w moją stronę. Usiadł obok mnie i przedstawił się.
-Hej. Jestem Nathan i po tej lekcji oprowadzę Cię po szkole. Ty zapewne jesteś Roxana?
-Cześć. Tak ale mów mi Ro lub Roksi. Miło Cię poznać. To była Twoja dziewczyna?-Spytałam zaciekawiona.Nie musiał odpowiadać jego oczy same odpowiedziały.-Bardzo piękna.
-Hehe. Wiem. Nazywa się Victoria i jest tutaj przewodniczącą szkoły. Bardzo chce Cię poznać, chyba jak każdy bo nie codziennie zjawa się nowa uczennica z innego kraju z niewiadomych przyczyn i jeszcze taka ładna.
-Dziękuję za komplement. Ale bez przesady. Moja historia nie jest ani trochę interesująca.-Próbowałam zgranie wywinąć się od odpowiedzi. I chwała Bogu bo skończyłam mówić zdanie i zadzwonił dzwonek a wraz z nim zjawił się nauczyciel.
***
Przerwa na lunch. Wiedziałam już gdzie jest stołówka bo Nathan wszystko zdążył mi pokazać na jednej przerwie. Zaproponował również wspólny lunch i grzechem byłoby odmówić. Wzięłam sobie zwykłą kanapkę i sok pomarańczowy po czym udałam się do odpowiedniego stolika przy, którym siedziała Victoria z chłopakiem, Dann i co mnie zaskoczyło Emma a obok niej Martin. Zdziwiona jej obecnością usiadłam między Victorią a Dannem. Victoria okazała się niezwykle miła i przyjacielską osobą. Ucieszył mnie również fakt, że mam z nią biologię. Miło spędzało się czas w ich towarzystwie. Jednak podczas całego lunchu czułam na sobie wzrok Emmy i Martina. Raz nawet przeszło mi przez myśl, że może są parą ale to nie możliwe. Emma by coś wspomniała. On przecież by do niej przyjeżdżał, umawialiby się na randki a tu nic takiego nie zauważyłam. Ciągle szukałam czegoś co by potwierdzało, że nie są razem a powód był oczywisty. Byłam zazdrosna. Ale spokojnie ma co się tym przejmować, przecież on uważa mnie za wariatkę. Moje przemyślenia przerwał głos Nathana. 
-No to kto ma teraz angielski?-Zapytał Nat.
-Ja mam geografię, a Ty Mat?-Odezwała się Emma
-Sztukę. A wy?-Ruchem głowy wskazał na Victorię i Danna a mnie pominął. 
-Ja mam angielski z moim skarbem.-Powiedziała Victoria.
-A ja WOS.-Odrzekł chłopak i wszyscy spojrzeli na mnie oczekując odpowiedzi. Spojrzałam na rozpiskę i z ze zdziwieniem odpowiedziałam, że mam sztukę. Spojrzałam na Martina a on tylko wywrócił oczami. Chyba nikogo nie ucieszyła ta informacja. 
*** 
-Witam was na mojej lekcji.Nazywam się Edward Parker ale możecie mówić mi Ed. Jestem tutaj nowym nauczycielem i moje metody nauczania są dość nietypowe ale w poprzednich szkołach wszystkim się spodobały i mam nadzieję, że wam również przypadną do gustu.-Przedstawił się nauczyciel.-Na dzisiejszej lekcji trochę się zabawimy ponieważ według nie uczucia i sam człowiek to ogromna i niepojęta sztuka. Mam tutaj w pojemniku pytanie lub jakieś pojęcie. Każdy z was wylosuje jedno i udzieli na nie odpowiedzi lub opowie nam co według niego oznacza dane pojęcie. Tak więc zacznijmy po kolei, zapraszam.-Wskazał na szatynkę z ostatniej ławki. Ona niechętnie podeszła do niego i wylosowała pojęcie "Moje ciało jest świątynią"
-Ym.. uważam, że może to oznaczać że każdy z nas jest piękny wewnętrznie ponieważ świątynie mają to do siebie, że są piękne. I jeśli ktoś nam próbuje wmówić, że jest inaczej to oznacza, że chce ją zburzyć. Dzieje się tak również gdy stosujemy jakieś diety i katujemy się tylko po to aby lepiej wyglądać nie dostrzegając, że już jesteśmy piękni. Piękni wewnątrz. Bo tylko to się tak na prawdę liczy.-Odpowiedziała Olivia po czym udała się na swoje miejsce. Następnie odpowiadało kilka kolejnych osób ale nie interesowało mnie to bo ciągle myślałam o chłopaku, który miał mnie za wariatkę. Z krainy marzeń wyrwał mnie głos nauczyciela, który wywołał mnie na środek klasy. No tak moja kolej. 
-Moje pytanie to: " Wymień trzy wydarzenia ze swojego życia, które wszystko zmieniły lub wywołały u Ciebie największe emocje." Woww.. to na pewno jest pytanie dotyczące sztuki?-Spytałam się pana Parkera. Ale on twierdząco pokiwał głową. Hm.. wydarzenie, które odmieniło moje życie? To na pewno śmierć rodziców, przeprowadzka i pewnie próba samobójcza. I ze łzami w oczach zaczęłam mówić-Moje życie uległo zmianie po wypadku samochodowym moich rodziców, przeprowadzka na inny kontynent do obcych mi osób oraz nieudana próba samo.. samobójcza.- Spojrzałam na osoby w klasie, niektórzy byli wstrząśnięci, inni zdziwienia. Mój wzrok padł na Mata. Teraz to ja się zdziwiłam bo on po prostu śmiał się ze mnie. Dupek. Jak można się z czegoś takiego śmiać? Teraz na dobre się rozpłakałam i wybiegłam z klasy.
***
 Leżałam na łóżku w swoim pokoju gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać dlatego udawałam, że śpię. Jednak gość mimo to wszedł do pokoju i usiadł na skraju łóżka. 
-Hej. Wiem, że nie śpisz. Przykro mi w sprawie tego co stało się na sztuce. Rozumiem co czujesz ale nie przejmuj się tym. Ludzie z czasem zapomną. I trudno mi to powiedzieć ale pamiętaj, że zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać.-Poczułam jak wstaje i kieruje się w stronę drzwi.
-Dziękuję-Tylko to mogłam w tej chwili powiedzieć.
-Hehe. No to jeśli już nie śpisz to wstawaj szybko i szykuj się na imprezę. Za 30 min na dole.-Powiedziała Emma i wyszła.
***
-Oo.. siostra. Nie wiedziała, że masz tak dobry gust.-Skomplementowała mnie Emma.-Impreza jest u Soni, mojej przyjaciółki. 
-Okej. Dzięki. Ale to nic specjalnego zwykła koszula ze spódnicą. 
 -Jesteśmy na miejscu. Zapoznam Cię z kilkoma osobami a potem myślę, że dasz sobie radę sama ale jakby co to dzwoń.-Powiedziała Em i weszłyśmy do środka. Tak jak powiedziała przedstawiła mnie chyba z połowie osób na imprezie i udała się do Soni.
Siedziałam na tarasie na jednym z foteli. Rozmyślałam o tym co stało się dziś w szkole. Zrozumiałam, że zależy mi na Martinie, na chłopaku, który ma mnie gdzieś i śmieje się ze mnie oraz ma mnie za wariatkę. Łzy znów poleciały z moich oczy. Skuliłam się w kłębek i zaczęłam mówić sama do siebie.
-Dlaczego? Dlaczego to musi być takie trudne? Dlaczego zakochałam się w kim nieosiągalnym? Dlaczego szczęście może dać mi osoba, która jak do tej pory wyrządziła mi tyle cierpienia? Dlaczego rodzice musieli zginąć w tym cholernym wypadku. Kurwa to takie niesprawiedliwe. Trzeba były się bardziej postarać i się powiesić zamiast skakać z mostu.-Przerwałam bo usłyszałam jak ktoś do mnie podchodzi. Nawet nie spojrzałam kto to. Chciałam pobyć sama a ktoś mi w tym przeszkodził.
-Przepraszam-Powiedział chłopak a ja nie wierzyłam własnym oczom gdy zobaczyłam kto obok mnie stoi. 



niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 4

Jest 4 rano a ja nie mogę zasnąć, jestem zbyt zestresowana. Za kilka godzin wsiądę do samochodu Danna i razem pojedziemy do szkoły. To dla mnie nowe doświadczenie, nowi znajomi, nowe miłości i nowe problemy. Oj tam nie będę marnowała czasu na myślenie "a co by było gdyby.." Trzeba żyć chwilą, walczyć o wszystko do końca. Nie odpuszczać i nie poddawać się. Pokazać wszystkim, że potrafię walczyć o swoje. Poszłam pod prysznic a potem ubrałam się i delikatnie umalowałam.
 ***
Wujaszek zapisał mnie wcześniej do odpowiedniej szkoły, klasy a udało mu się mnie wcisnąć na dany profil dzięki znajomościom. Jak się potem okazało George Humphrey jest dyrektorem tutejszej szkoły.
Siedziałam w kuchni jedząc płatki z mlekiem. Próbowałam sobie przypomnieć jak wyglądała moja poprzednia szkoła niby pmiętałam to czego się w niej nauczyłam ale nie potrafiłam sprecyzować jakich miałam nauczycieli, z kim siedziałam w ławce i tym podobnych rzeczy. Czasem jakieś wspomnienie powracało ale było jak wyblakłe zdjęcie, trudne do odczytania. Tak bardzo pragnęłam aby pamięć mi wróciła bo bez wspomnień i doświadczeń byłam nikim. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Emmy.
-Widzę, że nasza Królewna już wstała. Jeśli czekałaś na autobus to spójrz przez okno, właśnie odjechał.-Mimo woli odkręciłam głowę i ujrzałam tył autobusu pełnego dzieciaków. Przynajmniej nie musiałam się obawiać o jazdę do szkoły. 
-Mi też miło Cię widzieć i nie czekałam na autobus tylko na Danna, zaproponował mi, żebyśmy jeździli razem do szkoły.-Drwiący uśmieszek zniknął z jej twarzy. Podeszła do lodówki wzięła grono winogrona i odeszła z pogardą na twarzy.
Kilka minut później usłyszałam dźwięk klaksonu. Szybko zabrałam torbę i wybiegłam z domu. Usiadłam z tyłu a Dann przywitał mnie pięknym uśmiechem. Po chwili rozpoczął rozmowę. 
-Zdenerwowana?
-I to jak bardzo. Boję się odrzucenia.
-O to nie musisz się martwić, nie da się Ciebie nie lubić.
-Dzięki za słowa otuchy. I miło z Twojej strony, że mogę z Tobą jeździć. 
-Nie ma za co. Pamiętaj zawsze możesz na mnie liczyć. Dziś będziemy mieli dodatkowego pasażera. Przyjacielowi popsuł się samochód i pojedzie z nimi. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza.
-Oczywiście, że nie.
Kilka metrów potem zatrzymaliśmy się i do samochody wszedł wysoki chłopak. Miał na sobie czarne rurki, fullcap i czarną bluzę z kapturem założoną na głowę a w ręku czarny plecak. 
-Siema Mat. Poznaj naszą nową uczennicę Roksanę. Niedawno się tu przeprowadziła i miała wyp..
-Dann. Przepraszam. Hej jestem Roxana. -Musiałam mu przerwać nie chciałam, żeby rozpowiadał tą brednię na mój temat. Chciałam być miła dla nowego kolegi ale on najwyraźniej nie miał ochoty na zawieranie nowych kontaktów. Nawet się nie odwrócił i nie przywitał. Nastała krępująca cisza.
-Martin nie przywitasz się?-Zapytał go Dann
-Cześć. Miło mi jestem Martin.-Wow Jaki postęp odezwał się. Ale nie potrafiłam określić dlaczego mnie nie lubi. Nawet na mnie nie spojrzał a już miałam wrażenie, że mnie nie lubi i nawet nie ma zamiaru mnie lepiej poznać. 
-Ku*wa.-Powiedział zdenerwowany Mat.
-Niech to szlag. Znów jakiś wypadek. Czy Ci gówniarze nie potrafią jeździć?-Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam wypadek i ogromny korek przed nami. 
-Dobra, zostawimy samochód na parkinu przy sklepie i przejdziemy się na skróty do szkoły.-Powiedział Dann.
***
Z daleka widziałam już ogromny budynek szkoły. Imponował swoją wielkością aż zapierało dech w piersi. I nagle mój wzrok padł na most przed nami. W mgnieniu oka stanęłam jak wryta i nie potrafiłam zrobić kroku dalej. Chłopcy zdziwieni moim zachowaniem patrzyli za mnie jak na chorą psychicznie. Pierwszy odezwał się Mat do Danna
-Fajna ta Twoja koleżanka. Boi się przejść przez most. 
-Ej.. Uważaj co mówisz. Roksi co się stało?
-Yyy.. przepraszam źle się czuję. Masz może wodę?
-Kurde, zostawiłem plecak w samochodzie. Kaleka ze mnie. Idź z Matem dalej a ja zaraz do was wrócę. 
-O..o.. okej.-Po tych słowach brunet pobiegł do samochodu a ja zostałam z Matem i nie wiedziałam jak mu wyjaśnić dlaczego boję się przejść przez most.
-Idziesz?-Spytał wkurzony chłopak.
Pokręciłam przecząco głową a on spojrzał a mnie zdziwiony. Spojrzałam mu zawstydzona w oczy i nie potrafiłam pojąć dlaczego starach minął gdy zobaczyłam głęboki niebieski kolor jego tęczówek. Szybko podeszłam do niego, spontanicznie wzięłam jego rękę i jak najszybciej potrafiłam przeszłam na drugą stronę ciągnąc chłopaka za sobą. Znów na niego spojrzałam a on wymruczał coś co brzmiało "Z kim ten Dann się zadaj. Co za szurnięta dziewczyna" I odszedł pozostawiając mnie samą.
Kika minut potem dogonił mnie Dann. Zdyszany wypytywał czemu idę sama i czemu nie chciałam przejść przez most. Ufałam mu więc opowiedziałam mu moją prawdziwą historię. Gdy skończyłam spojrzał ma mnie ze współczuciem. 
-Przykro mi. Nie wiedziałem.
-Tylko Ty wiesz. Aaa.. i chyba się pomyliłeś co do tego, że nie da się mnie nie lubić.
-Chodzi o Martina? Nie przejmuj się. On jest taki dla każdej dziewczyny. 
-Pff.. nie mam zamiaru się nim przejmować.-Odpowiedziałam przyjacielowi ale w głębi duszy wiedziałam, że przez nowego kolegę nie będę potrafiła zasnąć przez kilka następnych nocy. 

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 3

*Tydzień później
-Mogłabyś się pośpieszyć? Jeśli zaraz nie wyjdziemy to się przez Ciebie spóźnimy.
-Już chwilka.-odpowiedziała Roxana.
Od samego początku jest dla mnie taka wredna tylko przy wujaszku udaje aniołka. Nie dziwie się jest w końcu rozpieszczoną jedynaczką i dostaje wszystko co tylko zechce. Joseph troszczy się również o mnie ale tylko materialnie. Dostałam ogromny, piękny pokój z garderobą i łazienką. Na zakupach dał mi kartę kredytową i powiedział, żebym kupiła sobie co tylko chcę. A dzisiaj muszę jeszcze iść na jakiś lunch z przyjacielem wujka. Czy on zapomniał, że straciłam pamięć i wolałabym sobie poleżeć, przemyśleć i poukładać pewne sprawy?? Ale cóż czasem trzeba się poświęcić. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to że Emma przyszykowała mi wcześniej strój jakbym sama nie umiała się ubrać. Ale robię to tylko i wyłącznie dla kuzyna. Nawet dla niego założę sukienkę.
***
-Witaj Joseph i Emma. Widzę, że mamy również kogoś nowego w naszym gronie i zapewne jest to Roksana Bass. Miło was wszystkich gościć w moim domu.-Uprzejmie przywitał nas pan George Humphrey. Ciekawe czy zawsze jest taki miły. 
-Witaj George, nam również jest niezmiernie miło. Tak to jest Roxana moja kuzynka, niedawno straciła wszystkich bliskich i po wypadku straciła pamięć.-Odpowiedział wujek.
-To straszne. Koniecznie musicie mi to opowiedzieć przy stole. Zapraszam. Dann! Zejdź do nas, proszę. 
Chwilę później zaszczycił nas swoją obecnością wysoki brunet o boskich niebieskich oczach. Przedstawił się i wydawał się całkiem miły i zabawny. Polubiłam go od samego początku. 
***
-Dlaczego mu powiedziałaś, że miałam wypadek samochodowy? Przecież wiesz, że to nie prawda. Jak w ogóle śmiesz mówić o mnie i o tym co mi się przytrafiło nie wiedząc nic a nic. Czułam się jak jakaś głupia sierota.-Myślałam, że wyjdę z siebie, bo jak wy byście się czuli gdy ktoś za was opowiadał jak stracił pamięć i całą bliską rodzinę? Ja czułam się okropnie. A najgorsze było to że wszyscy w to uwierzyli, nawet Dann z którym odnalazłam wspólny język. Pięknie zaczynam nowe znajomości, po prostu świetnie. 
-Bo wszyscy by się o Ciebie martwili, opiekowali by się Tobą, stałabyś się ich oczkiem w głowie a mnie odsunęli na drugi plan. Dlatego kłamałam, wiem zrobiłam źle i ojciec mnie za to ukarze ale nie dopuszczę do tego żebyś była ważniejsza ode mnie. To mój świat i nie pozwolę aby ktoś go zniszczył.-Odpowiedziała Emma i uciekła do swojej klaczy Clever. 
-Tak masz racje uciekaj od problemów, uciekaj przed życiem.
-Ja już nie będę mówiła kto uciekał przed życiem i chciał się zabić. 
-Przegięłaś i to ostro. A idź do tych swoich koników, poczytaj jakieś romanse i zanurz się w krainie marzeń rozpuszczona księżniczko. Jeszcze się odegram.
-Pff.. nie boję się Ciebie. I nie proś mnie o pomoc gdy za kilka dni pójdziemy do szkoły w której będziesz znała tylko mnie. Ale nie martw się będę udawała, że Cię nie znam.
-Uwierz nie potrzebuję Twojej pomocy, sama świetnie sobie radzę.
No nie mogę, po prostu nie wytrzymuję już z nią. Ale niestety ma rację, jestem słaba i upadłam na samo dno próbując się zabić ale on nie ma prawa mnie oceniać. Nikt nie ma bo nikt nie wie jak się wtedy czułam i co się działo w moim życiu. I niestety ma rację co do szkoły, nikogo nie będę tam znała. Będę odludkiem bo nie jestem miejscowa i ogólnie z wyglądu się od nich różnię. Ale nie mogę się poddać, pokarzę wszystkim , że potrafię się podnieś po upadku, udowodnię że jestem kimś. I w tym czasie poczułam wibracje w telefonie. Dostałam sms-a od Danna z pytaniem czy chcę się z nim zabrać do szkoły. W mgnieniu oka odpisałam, że oczywiście, że chcę. Może jednak nie będzie tak beznadziejnie jak myślałam.

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 2

-Roksana... Roksi. Jeśli mnie słyszysz poruszaj palcem. Spróbuj poruszyć czymkolwiek. 
-Doktorze jest pan pewien, że niebawem się obudzi.? 
-Oczywiście, ona już się obudziła tylko nie ma wystarczająco siły by dać nam jakikolwiek znak. Może jutro albo pojutrze już będzie z nami swobodnie rozmawiała.
-Dziękuję. Uspokoił mnie pan. 
-Nie ma za co. Juto rano znów przyjdę. Do zobaczenia. 
-Dobrze. Do zobaczenia. 
Słyszałam bardzo wyraźnie głosy obu mężczyzn ale nie rozpoznałam żadnego. Z rozmowy wynikało, że pierwszym facetem był lekarz, który prawdopodobnie badał mnie, natomiast drugim nie wiem ale sądząc po tym co mówił martwił się o mnie. Zastanawiałam się co się stało. Dlaczego przychodzi do mnie lekarz? Jaki mamy dzień? Gdzie tak w ogóle jestem? Dlaczego ten facet się o mnie martwi? Dlaczego nic nie pamiętam? Tyle pytań kłębiło się w mojej głowie, a ja nie znałam na żadne odpowiedzi.
Bolała mnie głowa, z trudem układałam myśli. Co chwila powracały jakieś urywki wspomnień, migały obrazy czyichś twarzy. Byłam pewna, że znam te osoby ale nie potrafiłam powiedzieć kim dla mnie są. I ciągle nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało. Powracały kolejne wspomnienia. Pogrzeb na którym byłam 'sama', obok nie było nikogo kto by mnie wsparł, przytulił, tylko tłum gapiów ubranych na czarno, którzy przyszli z grzeczności. 
I nagle okropny ból głowy.. Rzeka, most. Powtórnie przeżywałam spadanie, to okropnie uczucie lotu w nicość, uderzenie o powierzchnię wody. Potworny ból w klatce piersiowej. Woda dostała się do płuc. Chciałam ją wypluć, zrobiło mi się czarno przed oczami. I głos taty, któremu obiecałam żyć.
Samobójstwo? Jeju.. dlaczego próbowałam się zabić? Nie rozumiem co się takiego stało, że straciłam chęć do życia? Dlaczego świat wydawał mi się bez sensu?
***
-Nie będę się nią opiekowała.- Już kilka razy powtarzała to ojcu Emma. - Nie znam jej i nie mam zamiaru być jej niańką. Ma 16 lat, potrafi sama o siebie zadbać. 
-Córeczko proszę chociaż o to abyś była dla niej miła i przynajmniej pomogła jej się za klimatyzować. To będzie dla niej bardzo trudny okres, przecież wiesz, że straciła wszystkich bliskich i tylko my jej pozostaliśmy. Musimy jej pomóc.
-Dobrze, ale tylko przez kilka dni. Mam własne sprawy. - Powiedziała wywracając oczami. 
-Dziękuję skarbie.-Podziękowałam Joseph i odszedł.
*** 
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Nic nie odpowiedziałam lecz po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich mężczyzna w białym uniformie i torbą lekarską. Po chwili podszedł do łóżka i zapytał troskliwym głosem.
-Witaj Roksano. Nazywam się doktor Mattias i opiekowałem się Tobą od tego nieszczęsnego dnia w którym próbowałaś się zabić. Nie masz żadnych większych obrażeń i Twój stan był cały czas stabilny więc pozostaje mi spytać się jak się czujesz. 
-Trudno określić, boli mnie głowa i nie pamiętam nic z przed skoku do rzeki. Może mi pan powiedzieć gdzie jestem?
-Brałem pod uwagę znikome zaniki pamięci ale nie aż tak rozległe. Jesteś w Wielkiej Brytanii a konkretnie w na przedmieściach Londynu. To jest dom twojego kuzyna Goodwina i mamy dziś 17 sierpień.
Co?? 17 sierpień?? Z tego co pamiętam to ostatnia data jaką pamiętam to 2 sierpnia. Jestem tu od dwóch tygodni i cały ten czas przespałam. Pięknie, po prostu wspaniale. Zmarnowałam kolejne dwa tygodnie życia. Jednak chciałabym odzyskać wspomnienia bo teraz czuję się jak wrak. Nie mam nic. Sama sobie odebrałam to co najcenniejsze. 
-Są jakieś szanse, że odzyskam pamięć?-W swoim głosie wyczułam nadzieję i niepokój.
-Przykro mi ale szanse są niezwykle minimalne. Przepraszam.