Dann zaprowadził mnie pod pierwszą salę w, której miałam historię. Tutaj uczniowie nie czekali na nauczyciela na korytarzu lecz od razu wchodzili do sali i zajmowali miejsca. Bałam się usiąść gdziekolwiek aby przypadkiem nie zająć czyjegoś miejsca. Usiadłam więc w rzędzie przy oknie w przedostatniej ławce. W czasie gdy czekałam na nauczyciela przyglądałam się innym uczniom. Większość dziewczyn ubierało się w sukienki lub spódnice. A chłopcy w rurki albo dżinsy, żaden nie założył dresu. Ta szkoła bardzo się różniła od tej w Polsce. Zajęcia na każdy dzień były takie same i każdy kończył o 15.00 chyba, że chodził na zajęcia dodatkowe.
Nagle w drzwiach stanął uroczy chłopak o brązowych włosach i czekoladowych oczach a chwilę potem u jego boku ukazała się przepiękna blondynka. Dziewczyna wskazała dyskretnie na mnie i pocałowała chłopaka w policzek po czym odeszła. Chłopak pewnym krokiem wszedł do klasy i skierował się w moją stronę. Usiadł obok mnie i przedstawił się.
-Hej. Jestem Nathan i po tej lekcji oprowadzę Cię po szkole. Ty zapewne jesteś Roxana?
-Cześć. Tak ale mów mi Ro lub Roksi. Miło Cię poznać. To była Twoja dziewczyna?-Spytałam zaciekawiona.Nie musiał odpowiadać jego oczy same odpowiedziały.-Bardzo piękna.
-Hehe. Wiem. Nazywa się Victoria i jest tutaj przewodniczącą szkoły. Bardzo chce Cię poznać, chyba jak każdy bo nie codziennie zjawa się nowa uczennica z innego kraju z niewiadomych przyczyn i jeszcze taka ładna.
-Dziękuję za komplement. Ale bez przesady. Moja historia nie jest ani trochę interesująca.-Próbowałam zgranie wywinąć się od odpowiedzi. I chwała Bogu bo skończyłam mówić zdanie i zadzwonił dzwonek a wraz z nim zjawił się nauczyciel.
***
Przerwa na lunch. Wiedziałam już gdzie jest stołówka bo Nathan wszystko zdążył mi pokazać na jednej przerwie. Zaproponował również wspólny lunch i grzechem byłoby odmówić. Wzięłam sobie zwykłą kanapkę i sok pomarańczowy po czym udałam się do odpowiedniego stolika przy, którym siedziała Victoria z chłopakiem, Dann i co mnie zaskoczyło Emma a obok niej Martin. Zdziwiona jej obecnością usiadłam między Victorią a Dannem. Victoria okazała się niezwykle miła i przyjacielską osobą. Ucieszył mnie również fakt, że mam z nią biologię. Miło spędzało się czas w ich towarzystwie. Jednak podczas całego lunchu czułam na sobie wzrok Emmy i Martina. Raz nawet przeszło mi przez myśl, że może są parą ale to nie możliwe. Emma by coś wspomniała. On przecież by do niej przyjeżdżał, umawialiby się na randki a tu nic takiego nie zauważyłam. Ciągle szukałam czegoś co by potwierdzało, że nie są razem a powód był oczywisty. Byłam zazdrosna. Ale spokojnie ma co się tym przejmować, przecież on uważa mnie za wariatkę. Moje przemyślenia przerwał głos Nathana.
-No to kto ma teraz angielski?-Zapytał Nat.
-Ja mam geografię, a Ty Mat?-Odezwała się Emma
-Sztukę. A wy?-Ruchem głowy wskazał na Victorię i Danna a mnie pominął.
-Ja mam angielski z moim skarbem.-Powiedziała Victoria.
-A ja WOS.-Odrzekł chłopak i wszyscy spojrzeli na mnie oczekując odpowiedzi. Spojrzałam na rozpiskę i z ze zdziwieniem odpowiedziałam, że mam sztukę. Spojrzałam na Martina a on tylko wywrócił oczami. Chyba nikogo nie ucieszyła ta informacja.
-No to kto ma teraz angielski?-Zapytał Nat.
-Ja mam geografię, a Ty Mat?-Odezwała się Emma
-Sztukę. A wy?-Ruchem głowy wskazał na Victorię i Danna a mnie pominął.
-Ja mam angielski z moim skarbem.-Powiedziała Victoria.
-A ja WOS.-Odrzekł chłopak i wszyscy spojrzeli na mnie oczekując odpowiedzi. Spojrzałam na rozpiskę i z ze zdziwieniem odpowiedziałam, że mam sztukę. Spojrzałam na Martina a on tylko wywrócił oczami. Chyba nikogo nie ucieszyła ta informacja.
***
-Witam was na mojej lekcji.Nazywam się Edward Parker ale możecie mówić mi Ed. Jestem tutaj nowym nauczycielem i moje metody nauczania są dość nietypowe ale w poprzednich szkołach wszystkim się spodobały i mam nadzieję, że wam również przypadną do gustu.-Przedstawił się nauczyciel.-Na dzisiejszej lekcji trochę się zabawimy ponieważ według nie uczucia i sam człowiek to ogromna i niepojęta sztuka. Mam tutaj w pojemniku pytanie lub jakieś pojęcie. Każdy z was wylosuje jedno i udzieli na nie odpowiedzi lub opowie nam co według niego oznacza dane pojęcie. Tak więc zacznijmy po kolei, zapraszam.-Wskazał na szatynkę z ostatniej ławki. Ona niechętnie podeszła do niego i wylosowała pojęcie "Moje ciało jest świątynią"
-Ym.. uważam, że może to oznaczać że każdy z nas jest piękny wewnętrznie ponieważ świątynie mają to do siebie, że są piękne. I jeśli ktoś nam próbuje wmówić, że jest inaczej to oznacza, że chce ją zburzyć. Dzieje się tak również gdy stosujemy jakieś diety i katujemy się tylko po to aby lepiej wyglądać nie dostrzegając, że już jesteśmy piękni. Piękni wewnątrz. Bo tylko to się tak na prawdę liczy.-Odpowiedziała Olivia po czym udała się na swoje miejsce. Następnie odpowiadało kilka kolejnych osób ale nie interesowało mnie to bo ciągle myślałam o chłopaku, który miał mnie za wariatkę. Z krainy marzeń wyrwał mnie głos nauczyciela, który wywołał mnie na środek klasy. No tak moja kolej.
-Moje pytanie to: " Wymień trzy wydarzenia ze swojego życia, które wszystko zmieniły lub wywołały u Ciebie największe emocje." Woww.. to na pewno jest pytanie dotyczące sztuki?-Spytałam się pana Parkera. Ale on twierdząco pokiwał głową. Hm.. wydarzenie, które odmieniło moje życie? To na pewno śmierć rodziców, przeprowadzka i pewnie próba samobójcza. I ze łzami w oczach zaczęłam mówić-Moje życie uległo zmianie po wypadku samochodowym moich rodziców, przeprowadzka na inny kontynent do obcych mi osób oraz nieudana próba samo.. samobójcza.- Spojrzałam na osoby w klasie, niektórzy byli wstrząśnięci, inni zdziwienia. Mój wzrok padł na Mata. Teraz to ja się zdziwiłam bo on po prostu śmiał się ze mnie. Dupek. Jak można się z czegoś takiego śmiać? Teraz na dobre się rozpłakałam i wybiegłam z klasy.
-Okej. Dzięki. Ale to nic specjalnego zwykła koszula ze spódnicą.
-Ym.. uważam, że może to oznaczać że każdy z nas jest piękny wewnętrznie ponieważ świątynie mają to do siebie, że są piękne. I jeśli ktoś nam próbuje wmówić, że jest inaczej to oznacza, że chce ją zburzyć. Dzieje się tak również gdy stosujemy jakieś diety i katujemy się tylko po to aby lepiej wyglądać nie dostrzegając, że już jesteśmy piękni. Piękni wewnątrz. Bo tylko to się tak na prawdę liczy.-Odpowiedziała Olivia po czym udała się na swoje miejsce. Następnie odpowiadało kilka kolejnych osób ale nie interesowało mnie to bo ciągle myślałam o chłopaku, który miał mnie za wariatkę. Z krainy marzeń wyrwał mnie głos nauczyciela, który wywołał mnie na środek klasy. No tak moja kolej.
-Moje pytanie to: " Wymień trzy wydarzenia ze swojego życia, które wszystko zmieniły lub wywołały u Ciebie największe emocje." Woww.. to na pewno jest pytanie dotyczące sztuki?-Spytałam się pana Parkera. Ale on twierdząco pokiwał głową. Hm.. wydarzenie, które odmieniło moje życie? To na pewno śmierć rodziców, przeprowadzka i pewnie próba samobójcza. I ze łzami w oczach zaczęłam mówić-Moje życie uległo zmianie po wypadku samochodowym moich rodziców, przeprowadzka na inny kontynent do obcych mi osób oraz nieudana próba samo.. samobójcza.- Spojrzałam na osoby w klasie, niektórzy byli wstrząśnięci, inni zdziwienia. Mój wzrok padł na Mata. Teraz to ja się zdziwiłam bo on po prostu śmiał się ze mnie. Dupek. Jak można się z czegoś takiego śmiać? Teraz na dobre się rozpłakałam i wybiegłam z klasy.
***
Leżałam na łóżku w swoim pokoju gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać dlatego udawałam, że śpię. Jednak gość mimo to wszedł do pokoju i usiadł na skraju łóżka.
-Hej. Wiem, że nie śpisz. Przykro mi w sprawie tego co stało się na sztuce. Rozumiem co czujesz ale nie przejmuj się tym. Ludzie z czasem zapomną. I trudno mi to powiedzieć ale pamiętaj, że zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać.-Poczułam jak wstaje i kieruje się w stronę drzwi.
-Dziękuję-Tylko to mogłam w tej chwili powiedzieć.
-Hehe. No to jeśli już nie śpisz to wstawaj szybko i szykuj się na imprezę. Za 30 min na dole.-Powiedziała Emma i wyszła.
***
-Oo.. siostra. Nie wiedziała, że masz tak dobry gust.-Skomplementowała mnie Emma.-Impreza jest u Soni, mojej przyjaciółki. -Okej. Dzięki. Ale to nic specjalnego zwykła koszula ze spódnicą.
-Jesteśmy na miejscu. Zapoznam Cię z kilkoma osobami a potem myślę, że dasz sobie radę sama ale jakby co to dzwoń.-Powiedziała Em i weszłyśmy do środka. Tak jak powiedziała przedstawiła mnie chyba z połowie osób na imprezie i udała się do Soni.
Siedziałam na tarasie na jednym z foteli. Rozmyślałam o tym co stało się dziś w szkole. Zrozumiałam, że zależy mi na Martinie, na chłopaku, który ma mnie gdzieś i śmieje się ze mnie oraz ma mnie za wariatkę. Łzy znów poleciały z moich oczy. Skuliłam się w kłębek i zaczęłam mówić sama do siebie.
-Dlaczego? Dlaczego to musi być takie trudne? Dlaczego zakochałam się w kim nieosiągalnym? Dlaczego szczęście może dać mi osoba, która jak do tej pory wyrządziła mi tyle cierpienia? Dlaczego rodzice musieli zginąć w tym cholernym wypadku. Kurwa to takie niesprawiedliwe. Trzeba były się bardziej postarać i się powiesić zamiast skakać z mostu.-Przerwałam bo usłyszałam jak ktoś do mnie podchodzi. Nawet nie spojrzałam kto to. Chciałam pobyć sama a ktoś mi w tym przeszkodził.
-Przepraszam-Powiedział chłopak a ja nie wierzyłam własnym oczom gdy zobaczyłam kto obok mnie stoi.