Rozdziały

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 5

Dalsza droga do szkoły była przyjemna szczególnie, że był obok mnie Dann. Cieszę się niezmiernie, że mam takiego przyjaciela. Tak jak się obawiałam w szkole wszyscy się na nas patrzyli i szemrali. Ale to zrozumiałe bo każdy był ciekaw co to za dziewczyna idzie u boku syna dyrektora. Jak to w każdej szkole bywa uczniowie dzielili się na grupy sporowców, kujonów, pustych lasek, popularnych, artystów, muzyków, szare myszki, z dużymi wpływami, bogaczy oraz na samotników. Można by wymieniać te grupy w nieskończoność ale mnie ciekawiło do której grupy ja będę należeć.
Dann zaprowadził mnie pod pierwszą salę w, której miałam historię. Tutaj uczniowie nie czekali na nauczyciela na korytarzu lecz od razu wchodzili do sali i zajmowali miejsca. Bałam się usiąść gdziekolwiek aby przypadkiem nie zająć czyjegoś miejsca. Usiadłam więc w rzędzie przy oknie w przedostatniej ławce. W czasie gdy czekałam na nauczyciela przyglądałam się innym uczniom. Większość dziewczyn ubierało się w sukienki lub spódnice. A chłopcy w rurki albo dżinsy, żaden nie założył dresu. Ta szkoła bardzo się różniła od tej w Polsce. Zajęcia na każdy dzień były takie same i każdy kończył o 15.00 chyba, że chodził na zajęcia dodatkowe.
Nagle w drzwiach stanął uroczy chłopak o brązowych włosach i czekoladowych oczach a chwilę potem u jego boku ukazała się przepiękna blondynka. Dziewczyna wskazała dyskretnie na mnie i pocałowała chłopaka w policzek po czym odeszła. Chłopak pewnym krokiem wszedł do klasy i skierował się w moją stronę. Usiadł obok mnie i przedstawił się.
-Hej. Jestem Nathan i po tej lekcji oprowadzę Cię po szkole. Ty zapewne jesteś Roxana?
-Cześć. Tak ale mów mi Ro lub Roksi. Miło Cię poznać. To była Twoja dziewczyna?-Spytałam zaciekawiona.Nie musiał odpowiadać jego oczy same odpowiedziały.-Bardzo piękna.
-Hehe. Wiem. Nazywa się Victoria i jest tutaj przewodniczącą szkoły. Bardzo chce Cię poznać, chyba jak każdy bo nie codziennie zjawa się nowa uczennica z innego kraju z niewiadomych przyczyn i jeszcze taka ładna.
-Dziękuję za komplement. Ale bez przesady. Moja historia nie jest ani trochę interesująca.-Próbowałam zgranie wywinąć się od odpowiedzi. I chwała Bogu bo skończyłam mówić zdanie i zadzwonił dzwonek a wraz z nim zjawił się nauczyciel.
***
Przerwa na lunch. Wiedziałam już gdzie jest stołówka bo Nathan wszystko zdążył mi pokazać na jednej przerwie. Zaproponował również wspólny lunch i grzechem byłoby odmówić. Wzięłam sobie zwykłą kanapkę i sok pomarańczowy po czym udałam się do odpowiedniego stolika przy, którym siedziała Victoria z chłopakiem, Dann i co mnie zaskoczyło Emma a obok niej Martin. Zdziwiona jej obecnością usiadłam między Victorią a Dannem. Victoria okazała się niezwykle miła i przyjacielską osobą. Ucieszył mnie również fakt, że mam z nią biologię. Miło spędzało się czas w ich towarzystwie. Jednak podczas całego lunchu czułam na sobie wzrok Emmy i Martina. Raz nawet przeszło mi przez myśl, że może są parą ale to nie możliwe. Emma by coś wspomniała. On przecież by do niej przyjeżdżał, umawialiby się na randki a tu nic takiego nie zauważyłam. Ciągle szukałam czegoś co by potwierdzało, że nie są razem a powód był oczywisty. Byłam zazdrosna. Ale spokojnie ma co się tym przejmować, przecież on uważa mnie za wariatkę. Moje przemyślenia przerwał głos Nathana. 
-No to kto ma teraz angielski?-Zapytał Nat.
-Ja mam geografię, a Ty Mat?-Odezwała się Emma
-Sztukę. A wy?-Ruchem głowy wskazał na Victorię i Danna a mnie pominął. 
-Ja mam angielski z moim skarbem.-Powiedziała Victoria.
-A ja WOS.-Odrzekł chłopak i wszyscy spojrzeli na mnie oczekując odpowiedzi. Spojrzałam na rozpiskę i z ze zdziwieniem odpowiedziałam, że mam sztukę. Spojrzałam na Martina a on tylko wywrócił oczami. Chyba nikogo nie ucieszyła ta informacja. 
*** 
-Witam was na mojej lekcji.Nazywam się Edward Parker ale możecie mówić mi Ed. Jestem tutaj nowym nauczycielem i moje metody nauczania są dość nietypowe ale w poprzednich szkołach wszystkim się spodobały i mam nadzieję, że wam również przypadną do gustu.-Przedstawił się nauczyciel.-Na dzisiejszej lekcji trochę się zabawimy ponieważ według nie uczucia i sam człowiek to ogromna i niepojęta sztuka. Mam tutaj w pojemniku pytanie lub jakieś pojęcie. Każdy z was wylosuje jedno i udzieli na nie odpowiedzi lub opowie nam co według niego oznacza dane pojęcie. Tak więc zacznijmy po kolei, zapraszam.-Wskazał na szatynkę z ostatniej ławki. Ona niechętnie podeszła do niego i wylosowała pojęcie "Moje ciało jest świątynią"
-Ym.. uważam, że może to oznaczać że każdy z nas jest piękny wewnętrznie ponieważ świątynie mają to do siebie, że są piękne. I jeśli ktoś nam próbuje wmówić, że jest inaczej to oznacza, że chce ją zburzyć. Dzieje się tak również gdy stosujemy jakieś diety i katujemy się tylko po to aby lepiej wyglądać nie dostrzegając, że już jesteśmy piękni. Piękni wewnątrz. Bo tylko to się tak na prawdę liczy.-Odpowiedziała Olivia po czym udała się na swoje miejsce. Następnie odpowiadało kilka kolejnych osób ale nie interesowało mnie to bo ciągle myślałam o chłopaku, który miał mnie za wariatkę. Z krainy marzeń wyrwał mnie głos nauczyciela, który wywołał mnie na środek klasy. No tak moja kolej. 
-Moje pytanie to: " Wymień trzy wydarzenia ze swojego życia, które wszystko zmieniły lub wywołały u Ciebie największe emocje." Woww.. to na pewno jest pytanie dotyczące sztuki?-Spytałam się pana Parkera. Ale on twierdząco pokiwał głową. Hm.. wydarzenie, które odmieniło moje życie? To na pewno śmierć rodziców, przeprowadzka i pewnie próba samobójcza. I ze łzami w oczach zaczęłam mówić-Moje życie uległo zmianie po wypadku samochodowym moich rodziców, przeprowadzka na inny kontynent do obcych mi osób oraz nieudana próba samo.. samobójcza.- Spojrzałam na osoby w klasie, niektórzy byli wstrząśnięci, inni zdziwienia. Mój wzrok padł na Mata. Teraz to ja się zdziwiłam bo on po prostu śmiał się ze mnie. Dupek. Jak można się z czegoś takiego śmiać? Teraz na dobre się rozpłakałam i wybiegłam z klasy.
***
 Leżałam na łóżku w swoim pokoju gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać dlatego udawałam, że śpię. Jednak gość mimo to wszedł do pokoju i usiadł na skraju łóżka. 
-Hej. Wiem, że nie śpisz. Przykro mi w sprawie tego co stało się na sztuce. Rozumiem co czujesz ale nie przejmuj się tym. Ludzie z czasem zapomną. I trudno mi to powiedzieć ale pamiętaj, że zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać.-Poczułam jak wstaje i kieruje się w stronę drzwi.
-Dziękuję-Tylko to mogłam w tej chwili powiedzieć.
-Hehe. No to jeśli już nie śpisz to wstawaj szybko i szykuj się na imprezę. Za 30 min na dole.-Powiedziała Emma i wyszła.
***
-Oo.. siostra. Nie wiedziała, że masz tak dobry gust.-Skomplementowała mnie Emma.-Impreza jest u Soni, mojej przyjaciółki. 
-Okej. Dzięki. Ale to nic specjalnego zwykła koszula ze spódnicą. 
 -Jesteśmy na miejscu. Zapoznam Cię z kilkoma osobami a potem myślę, że dasz sobie radę sama ale jakby co to dzwoń.-Powiedziała Em i weszłyśmy do środka. Tak jak powiedziała przedstawiła mnie chyba z połowie osób na imprezie i udała się do Soni.
Siedziałam na tarasie na jednym z foteli. Rozmyślałam o tym co stało się dziś w szkole. Zrozumiałam, że zależy mi na Martinie, na chłopaku, który ma mnie gdzieś i śmieje się ze mnie oraz ma mnie za wariatkę. Łzy znów poleciały z moich oczy. Skuliłam się w kłębek i zaczęłam mówić sama do siebie.
-Dlaczego? Dlaczego to musi być takie trudne? Dlaczego zakochałam się w kim nieosiągalnym? Dlaczego szczęście może dać mi osoba, która jak do tej pory wyrządziła mi tyle cierpienia? Dlaczego rodzice musieli zginąć w tym cholernym wypadku. Kurwa to takie niesprawiedliwe. Trzeba były się bardziej postarać i się powiesić zamiast skakać z mostu.-Przerwałam bo usłyszałam jak ktoś do mnie podchodzi. Nawet nie spojrzałam kto to. Chciałam pobyć sama a ktoś mi w tym przeszkodził.
-Przepraszam-Powiedział chłopak a ja nie wierzyłam własnym oczom gdy zobaczyłam kto obok mnie stoi. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz