Rozdziały

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 2

-Roksana... Roksi. Jeśli mnie słyszysz poruszaj palcem. Spróbuj poruszyć czymkolwiek. 
-Doktorze jest pan pewien, że niebawem się obudzi.? 
-Oczywiście, ona już się obudziła tylko nie ma wystarczająco siły by dać nam jakikolwiek znak. Może jutro albo pojutrze już będzie z nami swobodnie rozmawiała.
-Dziękuję. Uspokoił mnie pan. 
-Nie ma za co. Juto rano znów przyjdę. Do zobaczenia. 
-Dobrze. Do zobaczenia. 
Słyszałam bardzo wyraźnie głosy obu mężczyzn ale nie rozpoznałam żadnego. Z rozmowy wynikało, że pierwszym facetem był lekarz, który prawdopodobnie badał mnie, natomiast drugim nie wiem ale sądząc po tym co mówił martwił się o mnie. Zastanawiałam się co się stało. Dlaczego przychodzi do mnie lekarz? Jaki mamy dzień? Gdzie tak w ogóle jestem? Dlaczego ten facet się o mnie martwi? Dlaczego nic nie pamiętam? Tyle pytań kłębiło się w mojej głowie, a ja nie znałam na żadne odpowiedzi.
Bolała mnie głowa, z trudem układałam myśli. Co chwila powracały jakieś urywki wspomnień, migały obrazy czyichś twarzy. Byłam pewna, że znam te osoby ale nie potrafiłam powiedzieć kim dla mnie są. I ciągle nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało. Powracały kolejne wspomnienia. Pogrzeb na którym byłam 'sama', obok nie było nikogo kto by mnie wsparł, przytulił, tylko tłum gapiów ubranych na czarno, którzy przyszli z grzeczności. 
I nagle okropny ból głowy.. Rzeka, most. Powtórnie przeżywałam spadanie, to okropnie uczucie lotu w nicość, uderzenie o powierzchnię wody. Potworny ból w klatce piersiowej. Woda dostała się do płuc. Chciałam ją wypluć, zrobiło mi się czarno przed oczami. I głos taty, któremu obiecałam żyć.
Samobójstwo? Jeju.. dlaczego próbowałam się zabić? Nie rozumiem co się takiego stało, że straciłam chęć do życia? Dlaczego świat wydawał mi się bez sensu?
***
-Nie będę się nią opiekowała.- Już kilka razy powtarzała to ojcu Emma. - Nie znam jej i nie mam zamiaru być jej niańką. Ma 16 lat, potrafi sama o siebie zadbać. 
-Córeczko proszę chociaż o to abyś była dla niej miła i przynajmniej pomogła jej się za klimatyzować. To będzie dla niej bardzo trudny okres, przecież wiesz, że straciła wszystkich bliskich i tylko my jej pozostaliśmy. Musimy jej pomóc.
-Dobrze, ale tylko przez kilka dni. Mam własne sprawy. - Powiedziała wywracając oczami. 
-Dziękuję skarbie.-Podziękowałam Joseph i odszedł.
*** 
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Nic nie odpowiedziałam lecz po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich mężczyzna w białym uniformie i torbą lekarską. Po chwili podszedł do łóżka i zapytał troskliwym głosem.
-Witaj Roksano. Nazywam się doktor Mattias i opiekowałem się Tobą od tego nieszczęsnego dnia w którym próbowałaś się zabić. Nie masz żadnych większych obrażeń i Twój stan był cały czas stabilny więc pozostaje mi spytać się jak się czujesz. 
-Trudno określić, boli mnie głowa i nie pamiętam nic z przed skoku do rzeki. Może mi pan powiedzieć gdzie jestem?
-Brałem pod uwagę znikome zaniki pamięci ale nie aż tak rozległe. Jesteś w Wielkiej Brytanii a konkretnie w na przedmieściach Londynu. To jest dom twojego kuzyna Goodwina i mamy dziś 17 sierpień.
Co?? 17 sierpień?? Z tego co pamiętam to ostatnia data jaką pamiętam to 2 sierpnia. Jestem tu od dwóch tygodni i cały ten czas przespałam. Pięknie, po prostu wspaniale. Zmarnowałam kolejne dwa tygodnie życia. Jednak chciałabym odzyskać wspomnienia bo teraz czuję się jak wrak. Nie mam nic. Sama sobie odebrałam to co najcenniejsze. 
-Są jakieś szanse, że odzyskam pamięć?-W swoim głosie wyczułam nadzieję i niepokój.
-Przykro mi ale szanse są niezwykle minimalne. Przepraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz